Antoni Pawlicki: Janek jest dla mnie autorytetem

 

zaproszenie-10-03

(fot. gudejko.pl /D.Kramski)

Antoni Pawlicki wspominał ks. Jana Kaczkowskiego w programie TVP Świat się kręciMówił o tym, w jaki sposób się poznali, a także jaki ksiądz był prywatnie. Zdradził też kulisy powstawania filmu dokumentalnego.

Znajomość aktora Antoniego Pawlickiego z ks. Janem Kaczkowskim zaczęła się przy realizacji filmu dokumentalnego Śmiertelne życie, którego kapłan jest głównym bohaterem. W trakcie kręcenia filmu spotykali się przez trzy lata w różnych okolicznościach, przede wszystkim w puckim hospicjum.

– Powstał taki pomysł, żebyśmy się spotkali i żebyśmy poznali swoje doświadczenia ze śmiercią: moje z planu z seriali telewizyjnych, a Janka takie prawdziwe – mówił Antoni Pawlicki.

Znajomość aktora z kapłanem nie była tylko relacją zawodową. Zaprzyjaźnili się do tego stopnia, że ks. Jan przychodził na spektakle Antoniego Pawlickiego. Pojawiał się również na planie seriali Czas honoru i Komisarz Alex.

– Potem wpadał do garderoby i rozmawiał ze wszystkimi aktorami – mówił Pawlicki.

Artysta w rozmowie opowiadał także o wspólnym wyjeździe w Bieszczady: – Pamiętam, jak zaprosił mnie do takiej starej, rozpadającej się chaty, w której mieszkał jego przyjaciel. Tam odbywały się długie, nocne rozmowy. Było sporo okazji, żebyśmy się poznali.

– Jan był przede wszystkim intelektualistą – zauważał Pawlicki. – Potrafił się fantastycznie odnaleźć w każdej sytuacji. Był obdarzony niezwykłą wiedzą i niezwykłym poczuciem humoru. Mam wrażenie, że wszystkie wywiady, które z Jankiem przeprowadzano, to raczej on prowadził. I tak samo było na planie naszego filmu. To on był tam przewodnikiem – dodawał artysta.

– Pamiętam, jak przyszedł na plan “Czasu honoru”. No wiadomo, jakiś taki pan w czarnej sutannie, z koloratką, kulejący, podobno robi jakieś ważne rzeczy. Wszyscy są natychmiast spięci i nie wiedzą, jak mają się zachować. A Janek z fenomenalnym poczuciem humoru, błyskotliwością i taką też otwartością i takim podejściem, że każdego widział. Sprawiał, że wszyscy zaczęli się czuć swobodnie. I nagle kilka osób ustawiało się w kolejce i prosiło o indywidualną spowiedź – mówił Antoni Pawlicki.

Aktor opowiadał o zamyśle Śmiertelnego życia: – Założeniem tego filmu było to, by dzieło Janka trafiło do szerszej publiczności. Bo to, jaką ma postawę, jego dzieło, hospicjum, to, jakie książki pisze, jest bardzo wartościowe. Chciałbym, żeby trafiło to do większej grupy osób.

Nakręcenie filmu wpłynęło również na samego artystę: – Mnie to wszystko zmieniło. Janek jest dla mnie autorytetem. I przede wszystkim człowiekiem, który jest obdarzony niezwykłą energią życiową.

Na koniec rozmowy ze strony prowadzącego padły pytania o ostatnie życzenie ks. Jana Kaczkowskiego. Antoni Pawlicki odpowiedział, że jest to przede wszystkim kontynuacja działalności hospicjum.

– Często mówił, że prowadzi działalność żebraczą – dodał aktor.

 

Źródło: deon.pl




Dodaj komentarz